Owoce, hit eksportowy? - Odpowiedzi na pytania z czatu

Najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest zapotrzebowanie lokalnego rynku oraz to czy mam doświadczenie w określonej produkcji. Dostosujmy się raczej do możliwości i potrzeb, a nie do tego co jest aktualnie modne. Zarówno truskawka w tunelu jak i borówka mogą być produkcją opłacalną, jednak wszystko zależy od indywidualnej sytuacji - dlatego zachęcamy do kontaktu z naszym ekspertem, który doradzi co może być opłacalne w danym przypadku i czy są do tego odpowiednie warunki oraz możliwości. Jeżeli chodzi o produkcję szklarniową to, z uwagi na wysokie koszty inwestycyjne, zalecamy ją tylko naprawdę doświadczonym producentom i posiadającym odpowiednio duży kapitał.

Zmienne oczekiwania rynku vs. wysokie obciążenie nakładami na wieloletnią produkcją, sprawiają, że niezmiernie trudno jest odpowiedzieć na to pytanie. To co dzisiaj jest hitem, w przyszłym sezonie może już nie przynosić zakładanych przychodów. Pojęcie hitu związane jest mocno z niską podażą i silną promocją danego produktu, a czasami z tzw. modą. Na to niestety mniejsi producenci nie mają wpływu. Dlatego też, uważamy, że generalnie lepiej jest postawić na sprawdzone i znane kierunki. Pamiętajmy też, że większość owoców miękkich cechuje niska trwałość i raczej obniża to ich atrakcyjność w kontekście eksportu towarowego. Przy poszukiwania tzw. hitu - pewną strategią może być wprowadzenie nowej produkcji na części posiadanego areału, np. na maks. 20%. Kilka lat temu dobrym popytem cieszył się dereń, tarnina czy jagoda kamczacka. Ostatnio bardzo popularny stał się bogaty w witaminę C - pigwowiec. Być może jest to jakieś rozwiązanie, ale naszym zdaniem - powtarzam - główną część produkcji powinien stanowić sprawdzony rynkowo produkt, na który mamy dość przewidywalne zapotrzebowanie i mniej więcej stabilną cenę.

Według powszechnie dostępnych informacji Ministerstwo Rolnictwa i RW przygotowuje różne działania w tym kierunku - część związana jest z sytuacją COVID-19, część dotyczy promocji polskich produktów za granicą - na wzór działań podejmowanych w okresie wprowadzenia embarga przez Rosję oraz ogólnej aktywności ciał rządowych w tym zakresie. Aktualne formy działań rządowych dostępne są na stronie MRiRW i to jest według nas właściwy adresat tego pytania.

Nasze dotychczasowe doświadczenia z pierwszej fali pandemii wskazują na wzrost popytu na świeże owoce i warzywa. Obserwowaliśmy i generalnie dalej obserwujemy wzrost cen tych produktów na rynku. Według nas należy się raczej spodziewać utrzymania tych tendencji. Musimy pamiętać, że wraz z ewentualnym spadkiem siły nabywczej konsumentów (w związku z zapowiadanym kryzysem), część z nich może zacząć rezygnować z najdroższych produktów żywnościowych, ale generalnie - zdrowa żywność, czy w ogóle żywność, zawsze była i jest towarem o najwyższym priorytecie, a co za tym idzie - przyjmujemy, że oszczędności w budżetach domowych będą raczej realizowane kosztem rezygnacji z innych dóbr.

W strukturze sadowniczej, wciąż mamy duży udział takich odmian jak Jonagold czy Idared. Pomimo dużego spadku popularności, jakie zaliczyła ta ostatnia, niektórzy producenci sobie chwalą jej przechowywalność. Z naszych obserwacji wynika jednak, że najlepsze ceny osiąga się obecnie w sprzedaży takich odmian jak - Prince (Red Prince), Golden Delicious, Gala, Lobo czy Empire. Od pewnego czasu obserwujemy też wzrost zainteresowania odmianami jednobarwnymi, które są cenione zwłaszcza w eksporcie. Osobiście polecam Galę lub ciemnego Prince'a, ewentualnie Goldena.

Na pewno wystąpią trudności administracyjne związane z procedurami fitosanitarnymi (w Polsce – ze względu na godziny pracy PIORiN oraz w Wielkiej Brytanii – prawdopodobnie system okaże się niewydolny) i celnymi. Trudno na razie oszacować ich wpływ na eksport.

Raczej nie zakładamy takich scenariuszy ;) Przy produkcji winogron, oprócz temperatury i właściwego podłoża - ważna przede wszystkim ilość dni słonecznych, a w tym aspekcie raczej nie jesteśmy w europejskiej czołówce… To oczywiście wielka szkoda, i też osobiście nad tym ubolewam, ale w kontekście produkcji wina - zawartość cukru w soku z polskich winogron jest najczęściej zbyt mała, by można było mówić o tym kierunku produkcji, w ujęciu "znaczący w Europie". Mamy oczywiście kilkanaście naprawdę dobrych winnic i w kilku miejscach lokalnie warunki umożliwiające produkcję na przyzwoitym poziomie, ale to niestety wyjątki i trudno zakładać, by w najbliższych latach znacząco to się zmieniło.

Większość identyfikowalnych dziś zagrożeń - wynika z możliwych dysfunkcji łańcuchów dystrybucji. Mam na myśli ewentualne problemy finansowe podmiotów prowadzących handel lub firm transportowych oraz problemy techniczne i organizacyjne na poziomie logistycznym, przestoje, itp. spowodowane ograniczeniami związanymi z sytuacją epidemiczną. Mogą one dotykać szczególnie eksportu produktów o niskiej trwałości. Wszyscy czekamy na pojawienie się szczepionki, która ograniczy rozprzestrzenianie się CV-19 i zniweluje w/w zagrożenia. Niezależnie jednak od tego, w tym trudniejszym czasie, proponuje bardzo rozważnie dobierać kontrahentów, kierując się przede wszystkim (poza oferowanymi cenami) jakością i solidnością współpracy oraz dobrymi podstawami ekonomicznymi naszych partnerów.

W szczycie sezonu nadprodukcja owoców jakości nie-eksportowej występuje od kilku lat. Aby borówka nie podzieliła losu innych jagodowych, konieczna jest konsolidacja rynku i koncentracja na jakości.

Myślący perspektywicznie eksporterzy od lat dywersyfikują kierunki sprzedaży, są to przede wszystkim kraje Europy Zachodniej i Środkowej oraz Skandynawia. Natomiast Brexit raczej nie spowoduje spadku popytu na borówki (który nawiasem mówiąc w czasie pandemii znacznie wzrósł), a trudności będą przejściowe – Wielka Brytania od lat ma doświadczenie z importem dużych ilości owoców spoza UE.